
Długo zastanawialiśmy się, jaki kierunek wybrać na przełom kwietnia i maja. Chcieliśmy czegoś blisko, bez wielogodzinnych lotów, ale z gwarancją dobrej pogody, pięknych widoków i przede wszystkim – świętego spokoju. Wybór padł na Czarnogórę i to był strzał w dziesiątkę. Lot z Polski trwa tylko dwie godziny, co przy podróżowaniu z trzylatkiem jest ogromnym plusem. Na miejscu odebraliśmy auto z lotniska w Podgoricy i ruszyliśmy prosto w stronę naszej pierwszej bazy.
Przełom kwietnia i maja to tutaj idealny moment – przyroda dosłownie wybucha zielenią, a co najważniejsze: przed sezonem nie ma jeszcze tłumów, więc można chłonąć te widoki w absolutnym spokoju.
Minimalistyczny design i przestrzeń
Na pierwsze dni zatrzymaliśmy się w Royal Blue Resort & Residences, położonym na wzgórzu tuż obok Tivatu. Szukaliśmy miejsca kameralnego, które z jednej strony będzie dobrą bazą do wypadów, a z drugiej – miejscem, do którego po prostu miło się wraca po całym dniu.





W apartamencie najbardziej urzeka przestrzeń i wszechobecne światło. Wnętrza są bardzo proste i minimalistyczne – stonowane kolory, naturalne materiały, sporo drewna, betonu i wielkie, przeszklone ściany. Dla naszej trójki układ z osobną sypialnią, salonem i aneksem kuchennym sprawdził się idealnie. Wszystko jest tu nowe, świeże i bardzo wygodne.







No i widok – po rozsunięciu wielkich okien wychodzi się na duży taras, z którego widać basen, góry, a w oddali linię wody. Mieliśmy też fajny widok i obserwowaliśmy też samoloty startujące i lądujące na lotnisku w Tivacie.




Poranki, śniadania i dobre jedzenie
Rytm naszych dni kręcił się wokół niespieszności. Poranki zaczynaliśmy od parzenia kawy i wspólnego siedzenia na tarasie. Hotel serwuje pyszne, bardzo urozmaicone śniadania. Było tam wszystko – od świeżych, lokalnych serów i warzyw, przez chrupiące pieczywo, aż po ciepłe klasyki, które od razu polubiliśmy.




Jedzenie śniadania na tarasie restauracji, kiedy poranne słońce zaczyna już przyjemnie grzać, a przed oczami ma się góry i niebo, potrafi na dobre wyłączyć myślenie o codziennym pośpiechu. Wieczorami z kolei restauracja robi się bardzo klimatyczna – to dobre miejsce na spokojną kolację, kiedy w dole zaczynają subtelnie migotać pierwsze światła w zatoce.








Basen i chwila dla siebie
Na zewnątrz czeka świetnie zaprojektowany basen infinity. Woda optycznie zlewa się z horyzontem, a wokół stoją szerokie, wygodne leżaki i łóżka balijskie. Pod koniec kwietnia słońce świeciło już na tyle mocno, że spędzanie tam popołudni było super relaksem. Synek miał sporo miejsca do zabawy wokół wody, a my mogliśmy złapać trochę pierwszego słońca.


Dla tych, którzy lubią potrenować w podróży, na miejscu jest nowoczesna, dobrze wyposażona siłownia. Sala jest jasna, sprzęty nowe.



Nasze slow
Ten pobyt pokazał nam Czarnogórę dokładnie taką, jaką chcieliśmy zobaczyć na początku wyjazdu – przestronną, zieloną, bliską natury, a przy tym bardzo komfortową. Udowodnił nam też, że podróżowanie z małym dzieckiem może być płynne i spokojne, jeśli tylko wybierze się odpowiednie miejsce na bazę.
Royal Blue Resort & Residences to świetny, spokojny punkt na mapie, w którym można złapać głęboki oddech. Jeśli szukacie w okolicach Tivatu noclegu, gdzie ładny design łączy się z ciszą i ładną panoramą, to jest to adres, który warto zapisać.







