Hotel Montenegro – wakacyjny relaks z widokiem na Adriatyk

Jak wyglądał nasz pokój?

Po zameldowaniu pierwsze kroki zawsze kierujemy prosto do pokoju – zrzucić bagaże, odetchnąć po podróży i rozgościć się w nowym miejscu. Nasz pokój od progu zrobił bardzo dobre wrażenie wizualne. Przestrzeń była jasna, czysta i urządzona w przyjemnym, nowoczesnym stylu, który od razu polubiłam. Przepiękne połączenie głębokiego turkusu z drewnianymi lamelami i miękkim, tapicerowanym wezgłowiem łóżka idealnie wpisało się w moją estetykę.

Jeśli planujecie wyjazd w trzyosobowym składzie, warto zerknąć, jak pokój wygląda pod kątem układu. Po rozłożeniu dostawki przestrzeń została wykorzystana w stu procentach. Obok ogromnego, bardzo wygodnego łóżka małżeńskiego znalazło się miejsce na dodatkowe spanie dla malucha, przez co pokój był mocno wypełniony, ale za to każdy z nas miał zapewniony pełen komfort wypoczynku.

Całość była bardzo przytulna, a łazienka trzymała dokładnie ten sam, spójny poziom – minimalistyczna, wykończona drewnopodobnymi płytkami, z dużym, okrągłym, podświetlanym lustrem.

Z praktycznych rzeczy – na wyposażeniu znajduje się też ekspres kapsułkowy, co na urlopie zawsze jest fajnym, wygodnym udogodnieniem na dobry początek dnia.

Jednak tym, co najbardziej przyciągało uwagę za każdym razem, gdy odsłanialiśmy zasłony, był widok z balkonu. Wychodzisz i masz przed sobą bezkresny, błękitny Adriatyk, palmy i majestatyczne góry w tle. Dla takich widoków zdecydowanie warto tam być.

Kuchnia, która przeszła test trzylatka, czyli co jedliśmy w Hotelu Montenegro

​Kiedy planuje się wakacje z dzieckiem, hotelowy bufet to zawsze trochę loteria. Albo przekombinowane potrawy, których maluch nawet nie dotknie, albo do znudzenia te same nuggetsy i frytki przez cały tydzień. W Hotelu Montenegro odetchnęliśmy z ulgą. Jedzenie było po prostu świeże, różnorodne i smaczne w taki normalny, domowy sposób. Dzięki temu nasz niespełna trzyletni synek codziennie znajdował coś, co zjadał bez marudzenia (a każda mama wie, jaki to na urlopie luksus!).

​Pizza, na którą wszyscy czekali

​Kompletnie nie spodziewałam się, że na hotelowym bufecie dostaniemy tak dobrą pizzę. Była wypiekana na bieżąco, na cienkim, chrupiącym cieście, z fajnym sosem pomidorowym i dobrym serem. Kucharze uwijali się jak w ukropie, bo świeże kawałki znikały z tacy w mgnieniu oka. Dla młodego to była zresztą dodatkowa atrakcja – mógł podejrzeć, jak kręcą ciasto i jak ląduje ono w piecu, co ratowało nas przed nudą przy stole.

​Bałkańskie klasyki i coś lżejszego

​Zimna płyta była świetna. Codziennie czekał na nas duży wybór świeżych warzyw, lokalne sery, pršut (tutejsza suszona szynka) i cała masa dodatków, jak oliwki czy karczochy. Bardzo lubię opcję, gdzie mogę sama skomponować talerz, polać wszystko dobrą oliwą i nie jeść codziennie tego samego. Jeśli chodzi o ciepłe dania, też nie było nudy – od ryb w delikatnej panierce, przez miękkie, fajnie uduszone mięsa, aż po lżejsze zapiekanki warzywne. Wszystko dobrze doprawione, ale bez zbędnego kombinowania.

Kawa, croissant i widok na morze

​Śniadania to był nasz ulubiony moment dnia, głównie za sprawą hotelowego tarasu. Poranna kawa wypita z widokiem na góry i morze smakuje zupełnie inaczej. Do tego wielkie kosze jeszcze ciepłych, maślanych croissantów – klasycznych i z czekoladą. Trzeba było się spieszyć, bo rozchodziły się błyskawicznie.

​Codziennie coś nowego na osłodę

​Na koniec słowo o deserach, bo tu kucharze też dawali radę. Fajne było to, że menu słodkości zmieniało się codziennie, więc nie było mowy o powtarzalności. Raz pojawiał się ciasto czekoladowe z truskawkami, innego dnia lekkie babeczki z kremem, brownie czy ciasta miodowe. Do tego wszystkiego duże stoły z owocami – banany, kiwi, śliwki, pomarańcze – ładnie podane, w otoczeniu zieleni. Nic dodać, nic ująć.

Świat dzieci, czyli Kids World i plac zabaw

Kiedy jedzie się na urlop z maluchem, infrastruktura dla dzieci to temat rzeki. W Hotelu Montenegro ta strefa jest naprawdę świetnie zorganizowana i widać, że ktoś pomyślał o tym, by rodzice też mogli choć na chwilę usiąść i odetchnąć.

​Klub Kids World

Główną bazą rozrywki pod dachem jest wewnętrzny klub dla dzieci ukrywający się pod nazwą Kids World.

To genialne schronienie na te godziny w ciągu dnia, kiedy słońce na zewnątrz grzeje najmocniej, a maluch wciąż ma niespożyte pokłady energii. W środku jest bardzo wesoło i kolorowo – ściany zdobią wielkie, namalowane postacie, w tym Spider-Man i Myszka Miki, co od progu wywołuje u dzieciaków super efekt.

​Pod kątem wyposażenia to raj dla rączek chętnych do zabawy. Są całe regały wypełnione autkami, klockami i zabawkami edukacyjnymi. Podłoga jest wyłożona miękkimi, piankowymi puzzlami, więc można bezpiecznie szaleć na boso. Nasz mały spędził tam sporo czasu na układaniu wielkich klocków i chowaniu się w plastikowym domku z otwieranymi drzwiczkami.

​Szaleństwo na świeżym powietrzu

Zewnętrzny plac zabaw ulokowany jest w pięknym, zielonym ogrodzie, w otoczeniu drzew, które dają przyjemny cień. Cała konstrukcja jest drewniana i bardzo solidna. Największym hitem okazała się mini ścianka wspinaczkowa z kolorowymi uchwytami – wspinanie się i pokonywanie kolejnych stopni było doskonałym treningiem i dawało masę frajdy. Obok są też tradycyjne zjeżdżalnie i huśtawki, więc dzieciaki mają tam co robić.

​Coś dla starszych (i młodszych) fanów sportu

Tuż obok hotelowych budynków znaleźliśmy też świetne strefy do rekreacji, które potrafią wciągnąć całą rodzinę. Do dyspozycji jest profesjonalny stół do ping-ponga marki Kettler, schowany w przyjemnym, osłoniętym od słońca zaułku. Kawałek dalej stoi mobilny kosz do koszykówki, który od razu przetestowaliśmy. Rzut do kosza z małą pomocą taty to była kolejna świetna zabawa i okazja do wspólnego ruchu na świeżym powietrzu. Fajnie, że hotel oferuje takie zróżnicowane opcje – od klocków dla najmłodszych po sportowe akcenty.

​Baseny, siłownia i strefa wellness

​Jeżeli tak jak ja lubicie być w ruchu również na urlopie (albo po prostu chcecie mieć czyste sumienie po tych wszystkich pysznych croissantach i pizzy), hotelowa strefa sportowo-rekreacyjna na pewno Was nie zawiedzie. Zróżnicowanie atrakcji sprawia, że bez względu na pogodę czy porę dnia zawsze jest tu co robić.

​Siłownia z widokiem

Naszą bazą do aktywności w środku była klimatyzowana siłownia, do której wejście znajduje się tuż obok strefy dla dzieci. Salka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Jest czysta, nowoczesna i wyposażona w porządny sprzęt marki Insportline. Znajdziecie tu zarówno maszyny do treningu siłowego, rozbudowane bramy z obciążeniami, jak i klasyczną strefę cardio z bieżniami czy orbitrekami. Ogromnym plusem są wielkie przeszklone okna – robienie treningu, mając przed oczami czarnogórskie krajobrazy i zieleń, to zupełnie inny poziom motywacji.

​Wakacyjne życie przy basenie zewnętrznym

Sercem hotelowego relaksu jest jednak duży basen zewnętrzny. To tutaj toczy się prawdziwe, wakacyjne życie. Przestrzeń wokół jest genialnie zaprojektowana – otaczają ją palmy, zielone żywopłoty, a z leżaków roztacza się ten sam obłędny widok na morze i góry, który tak bardzo zachwycił mnie na plaży. Czekają tu na Was równe rzędy wygodnych leżaków i parasoli, a tuż obok dużego basenu znajduje się bezpieczny, mniejszy brodzik dla dzieci.

Woda jest czysta, a basen na tyle duży, że nawet przy większej liczbie gości każdy ma dla siebie przestrzeń do pływania czy wodnych szaleństw z maluchem. Po wyjściu z wody wystarczy narzucić na małego szybkoschnące ponczo i można dalej cieszyć się słońcem.

​Odpoczynek pod dachem: basen wewnętrzny, sauna i łaźnia

Jeśli w ciągu dnia słońce pali zbyt mocno albo szukacie odrobiny świętego spokoju, świetną alternatywą jest tutejsza strefa kryta. Hotel oferuje duży, przeszklony basen wewnętrzny. Co fajne, kąpiąc się w środku, przez wielkie panoramiczne okna wciąż ma się widok na ogród i plac zabaw, więc te przestrzenie idealnie się przenikają.

​Prawdziwym domkiem relaksu jest jednak tutejsza strefa wellness, do której prowadzą czytelne oznaczenia. Do dyspozycji gości jest klasyczna sauna sucha wykończona jasnym drewnem. W środku panuje genialny, wyciszający klimat – jest tradycyjny piec z kamieniami, drewniane cebrzyki z wodą do podkręcania wilgotności i nastrojowe, delikatne światło. Obok sauny suchej możecie też skorzystać z łaźni parowej (Steam room) oraz specjalnej strefy z natryskami. Dla nas to było idealne miejsce na regenerację po intensywnym dniu i kompletny reset głowy przed wieczorem.

Plaża na wyciągnięcie ręki i czarnogórskie widoki

Jeżeli miałabym wskazać jedną, największą zaletę lokalizacji Hotelu Montenegro, to byłaby to bezwzględnie bliskość plaży. Wychodzisz z hotelu i po minucie stoisz na piasku. Przy wyjeździe z małym dzieckiem to ogromna wygoda – nie trzeba pakować wielkich toreb do samochodu ani szukać miejsca parkingowego. Po prostu bierzesz ręcznik pod pachę i jesteś na miejscu.

​Sama plaża jest szeroka, z ciemniejszym, drobnym piaskiem wymieszanym z kamyczkami przy samym zejściu do wody. Hotel ma tutaj swoją prywatną strefę, więc nie ma mowy o walce o wolny leżak czy rozstawianiu parawanów o świcie. Wszystko jest fajnie zorganizowane – czekają na Was równe rzędy leżaków i te urocze, kolorowe parasole w żółto-niebieskie pasy, które świetnie kontrastują z błękitem nieba. Między leżakami są też rozłożone wygodne, niebieskie podesty, więc można spokojnie spacerować bez parzenia stóp w nagrzanym piasku.

​Jednak to, co robi tam największe wrażenie i sprawia, że człowiek na moment się zatrzymuje, to krajobraz. Adriatyk ma tu niesamowity, głęboki odcień, a z leżaka patrzy się wprost na monumentalne, zielone góry wyrastające prosto z wody. Egzotycznego klimatu dodają też rosnące tuż obok palmy. Dla nas był to idealny punkt na złapanie oddechu, budowanie zamków z piasku i po prostu cieszenie się chwilą w pięknym otoczeniu.

Kilka słów o wnętrzach i hotelowym klimacie

Na koniec chciałam Wam pokazać kilka zakamarków, które tworzą ogólny klimat tego miejsca, bo Hotel Montenegro to nie tylko pokój i plaża. Części wspólne są bardzo przestronne, jasne i – co dla mnie ważne – bardzo zadbane.

​Ogromne wrażenie robi już samo lobby i hotelowe korytarze. Podłogi dosłownie lśnią, a przestrzeń ożywiają wielkie, zielone rośliny oraz nowoczesne, drewniane regały z wiszącymi kwiatami, które świetnie dzielą przestrzeń. Fani sztuki na pewno zawieszą oko na wielkich, klimatycznych obrazach zdobiących ściany w strefie wypoczynkowej. Restauracja, w której jedliśmy posiłki, jest tradycyjna, bardzo elegancka i jasna, a jeśli wolicie zjeść coś na świeżym powietrzu, hotel dysponuje też przyjemnym tarasem zewnętrznym.

​Tym, co jednak najbardziej skradło nasze serca w lobby, był tutejszy… czworonożny mieszkaniec! Na stałe rezyduje tu uroczy kot, który uwielbia ucinać sobie drzemki na czerwonych kanapach. Dla dzieciaków (i nie tylko!) to niesamowita atrakcja i element, który sprawia, że luksusowy hotel od razu zyskuje domowe, ciepłe i bardzo przyjazne oblicze.

​Sama logistyka poruszania się po obiekcie jest bezzarzutna. Korytarze są szerokie i czyste, więc nawet powroty z basenu w mokrych ponczo mijały nam w pełnym komforcie i z uśmiechem na twarzy. Zresztą, z góry najlepiej widać, jak genialnie to wszystko rozplanowano – budynek, baseny, ogrody i plaża tworzą jedną, spójną przestrzeń idealną na rodzinny urlop.

​Podsumowanie – czy warto?

​Nasze majowe wakacje w Hotelu Montenegro były dokładnie tym, czego potrzebowaliśmy. Udało nam się połączyć estetyczne wnętrza, świetną bałkańską kuchnię i mnóstwo atrakcji dla malucha w jednym miejscu. Jeżeli szukacie sprawdzonego, komfortowego hotelu w Czarnogórze, który leży tuż przy plaży, a jednocześnie oferuje świetne zaplecze rekreacyjne i basenowe na wypadek gorszej pogody – to będzie doskonały wybór. My wróciliśmy z głowami pełnymi pięknych widoków i zresetowani w stu procentach!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry